12.08.2017

Ulubieńcy czerwca i lipca


Dzień dobry! Na blogu był już projekt denko, były zakupy, to teraz przyszedł najwyższy czas na przegląd ulubieńców ostatnich miesięcy, czyli czerwca i lipca. Były to upalne miesiące i jak widać po ilości wpisów, dość intensywny czas. Zwykle, gdy przygotowuję nowe posty i muszę wybrać ulubione produkty z dwóch minionych miesięcy, mam pustkę w głowie. Następnie, gdy zdjęcia są już zrobione i przechodzę do pisania, to przypomina mi się o innych produktach, o których warto byłoby wspomnieć, bo sprawdzały się wspaniale. Od tej chwili chyba zacznę zapisywać, o czym chciałabym w kolejnych ulubieńcach napisać, ażeby w następnych wpisach o tej tematyce o niczym nie zapominać :). Nie przedłużając, zapraszam do dalszej części wpisu o moich ulubionych produktach z letnich miesięcy...

Wzmacniająco-wygładzający szampon Biolaven, Nawilżająca odżywka-maska zwiększająca objętość Gardenia Tahitańska, ulubieńcy, tołpa, szampon biolaven,

Przedstawiam Wam najlepszy duet do włosów, jaki miałam okazję używać. Połączenie to wyszło mi kompletnie przypadkowo, a stworzyło idealnie uzupełniający się zestaw, po którym moje włosy wyglądały idealnie. W skład zestawu wchodził  Wzmacniająco-wygładzający szampon Biolaven, który, pomimo że to produkt naturalny, dobrze się pienił, wspaniale mył i oczyszczał skórę głowy i włosy. Do tego jego zapach jest wprost obłędny. Dobrałam do niego odżywkę, również polskiej firmy, bo z Tołpa. Nawilżająca odżywka-maska zwiększająca objętość Gardenia Tahitańska wygładzała włosy zaraz po umyciu, a podczas stylizacji na okrągłej szczotce nadawała im odpowiedniej struktury i objętości jak najlepsza pianka. Odżywki tej miałam już okazję używać, jako miniaturki. Właśnie podczas wyjazdów zauważyłam, że moje włosy układają się świetnie, mimo że nie używałam żadnych dodatkowych produktów do stylizacji. Całą "robotę" wykonywała ta odżywka-maska. Oba produkty charakteryzują się intensywnym zapachem i cały rytuał mycia włosów staje się istną aromaterapią. Nie muszę chyba wspominać, że po myciu włosów z tymi kosmetykami pachniały one cudownie przez cały dzień. Produkty te tworzą idealne, emolientowo-proteinowe połączenie, które na moich średnioporowatych włosach sprawdza się świetnie. 

Miya odżywczy krem do twarzy z olejkiem z róży, miya krem, miya, Evree, Evree tonik różany, ulubieńcy,

Uwielbiam kosmetyki z zawartością róży, wody różanej, olejku różanego. Składniki te bardzo dobrze wpływają na moją naczynkową skórę, wyciszają ją i nadają jej basku. W cieplejszych miesiącach, w których skóra skłonna do zaczerwienień nie ma łatwego życia, bardzo dobrze sprawdziły mi się właśnie różane kosmetyki. O toniku różanym z Evree nie będę się rozpisywać, bo to ogólne znany i lubiany produkt. U mnie dobrze sprawdził się nie tylko jako tonik, lecz także baza pod makijaż i fixer na gotowy już makijaż. Podczas czerwcowych upałów łapałam się każdego sposobu na przedłużenie świeżości makijażu. O tym patencie już słyszałam, postanowiłam go wypróbować i powiem Wam, że to był hit. Na buzię spryskaną tym tonikiem przed makijażem o wiele łatwiej nakłada się podkład (dzięki zawartej w składzie glicerynie), który również bardzo szybko przywiera do skóry i stapia się z nią. Stosowany na makijaż ściąga nadmierną pudrowość i scala wszystkie nałożone produkty. A co najważniejsze, faktycznie przedłuża trwałość makijażu o kilka dobrych godzin. Jeśli macie na swojej półce w łazience ten tonik, to zachęcam do wypróbowania tego triku.
Miya odżywczy krem do twarzy z olejkiem z róży był dla mnie wielkim zaskoczeniem. Niestety na dzień jego formuła jest dla mnie zbyt ciężka, natomiast zastosowany na noc spisuje się wręcz na medal. Krem ten zamówiłam jeszcze zimą, zanim stał się ogólnodostępny. Bardzo podoba mi się jego wielofunkcyjność. Wspaniale pachnie różą, przez co każda aplikacja to prawdziwy relaks. Nałożony jako krem do całonocnej pielęgnacji pięknie skórę łagodzi, wycisza, napina i sprawia, że wygląda na rozjaśnioną i wypoczętą. Dodatkowo łagodzi wszelkie stany zapalne, uczulenia, wysypki. Zabrałam go ze sobą na wakacje i to był strzał w dziesiątkę. Mając krem Miya nie potrzebowałam już żadnej odżywczej maseczki dla mojej podrażnionej słońcem i morską wodą twarzy. 

KIKO Ultra Glossy Stylo SPF 15, Kiko szminka, ulubieńcy, podkład mineralny Golden rose, Liquid Powder Mineral Foundation podkład mineralny z Golden Rose w kolorze 02, prasowany puder ryżowy z Ecocery,

Kolejni ulubieńcy, tym razem z kategorii makijaż. Będąc na wakacjach, podczas zwiedzania stolicy Sycylii - pięknego Palermo, zaszłam do KIKO. Było to tym bardziej dziwne, ponieważ sklep ten mam na miejscu, praktycznie ulicę dalej. Skusił mnie jednak baner informujący o -50% wyprzedaży. Włoskie kosmetyki prosto z Włoch? Czemu nie? Zdecydowałam się jedynie na jeden produkt, mimo że ceny były naprawdę atrakcyjne. Szczerze mówiąc nie znam tej marki. Mało się o niej mówi i pisze w Internecie. O pomadce KIKO Ultra Glossy Stylo SPF 15 usłyszałam u którejś z YTberek i zapisałam sobie zdjęcie tego produktu w telefonie. Zapłaciłam za nią praktycznie grosze. Nie jestem "szminkowa", a jednak jest w ulubieńcach. Szminka ta posiada wszystkie cechy mojej idealnej pomadki, czyli nawilża, daje kolor, który można stopniować w zależności od potrzeb, daje delikatny błysk i długo utrzymuje się na ustach (do kolejnego posiłku). Kolor, który wybrałam (813) to tak zwany kolor moich ust - tylko lepszy. Jest to chłodny, zgaszony róż z delikatnymi, fioletowymi tonami. Bardzo dobrze czuję się w tym kolorze, a komfort noszenia sprawia, że sięgałam po nią w ostatnim czasie niezwykle często. Niestety na moje nieszczęście firma KIKO postanowiła wycofać akurat w tym momencie całą kolekcje tych pomadek. Wielka szkoda, bo wiem, że były niezwykle lubiane i były bestsellerem marki.
Kolejnym ulubieńcem będzie Liquid Powder Mineral Foundation, czyli podkład mineralny z Golden Rose w kolorze 02, który kupiłam absolutnie w ciemno, nie sprawdzając wcześniej odcieni. Odczekał chwile w szufladzie, aż moja skóra nabierze odpowiedniego koloru, bo kolor drugi w kolejności wcale taki jasny nie jest, ale ma ładne, żółte tony. Po zaaplikowaniu go przy użyciu mokrej gąbeczki uzyskałam piękny efekt flawless - idealnej cery i satysfakcjonujące krycie, korektor był mi już zbędny. Na twarzy prezentuje się naprawdę pięknie, jest to delikatnie mokry, raczej rozświetlający efekt. Podkład jest lekki i komfortowy w noszeniu. Plus za ochronę przeciwsłoneczną. Oczywiście nie jest to podkład długotrwały ani matujący, więc lekkie świecenie się strefy T w ciągu dnia absolutnie mu wybaczam. Moim zdaniem jest to bardzo fajny produkt za niewielkie pieniądze.
Podobnie jak kolejny produkt, całkiem świeżutki ulubieniec prasowany puder ryżowy z Ecocery. Wcale się nie dziwie, że na Ekobiecej już osiągnął status najlepiej sprzedającego się produktu. Wprowadzając znany puder w wygodniejszej, prasowanej formie Ecocerze należy się puchar. O ich pudrze sypkim słyszałam wiele dobrego, niestety nie lubię efektu płaskiego matu, a ponoć on taki właśnie serwował. Puder prasowany zachowuje się zupełnie inaczej. Używam go jedynie na strefę T i to w minimalnej ilości. Zaraz po aplikacji mat jest mocny i widać lekkie rozjaśnienie tych okolic. Natomiast w ciągu dnia puder dopasowuje się do skóry, pozostawiając ją delikatnie satynową. Trzyma makijaż w ryzach na długie godziny, aż sama byłam w szoku że po takim czasie moja twarz tak dobrze wygląda. Absolutnie musicie go wypróbować. To zbawienny produkt na ciepłe miesiące. 

Tołpa łagodny płyn micelarny-tonik 2 w 1, tołpa łagodny płyn micelarny-tonik 2 w 1 z bławatkiem, tołpa płyn micelarny, sudocrem, sudocrem działanie, woda termalna Avene, sudocrem działanie na pryszcze, ulubieńcy,

Kolejne kosmetyki, to produkty do twarzy, które pomogły utrzymywać moją cerę w ryzach podczas upałów. Mowa o wodzie termalnej z Avene, którą zakupiłam na wakacyjny wyjazd. Ogólnie woda termalna to mój must have na wszelkiego rodzaju wyjazdy. Avene miałam po raz pierwszy i spisała się bardzo dobrze. Po pierwsze, miała bardzo dobry atomizer rozpylający delikatną mgiełkę, a po drugie faktycznie łagodziła cerę i pomagała w walce z podrażnieniami czy nieprzyjaciółmi. Czułam, że faktycznie wzmacnia moją cerę i spryskiwanie się wodą termalną po porannym myciu twarzy stało się znów moim ulubionym rytuałem. 
Sudocrem krem na odpieluszkowe odparzenia skóry może niektórych zdziwić, a ja znam go dobrze i używam od lat. Do czego? Przede wszystkim na wszelkiego rodzaju podrażnienia, otarcia, uczulenia. Na podrażnienie po depilacji nadaje się idealnie, praktycznie nie ma po nim czerwonych krostek. Zawsze więc wyjeżdża ze mną na wakacje i zawsze się przydaje. Tym razem też tak było, bo moja cera zbuntowała się na zmianę klimatu i kuchni, co przejawiało się mocnym wysypem w okolicy brody. Nie miałam ze sobą żadnych maści ani innych specyfików na pryszcze. Właśnie wtedy najbardziej doceniłam obecność Sudocremu w mojej kosmetyczce. W połączeniu z wodą termalną, nakładany na noc, w kilka dni przywrócił moją brodę do normalności. Krem ten nie wysusza i mimo zawartości parafiny nie zapycha, a jego działanie jest widoczne gołym okiem, więc jeśli jeszcze nie mieliście okazji go używać, to jest dostępny na przykład w Rossmann na dziale z kosmetykami dla niemowląt i dzieci.
Ostatnim już ulubieńcem jest znów kosmetyk z Tołpa i jest to łagodny płyn micelarny-tonik 2 w 1. Miałam przyjemność użyć go kiedyś, będąc u kogoś gościnnie i byłam w szoku jak bardzo jest łagodny i jakie nawilżenie i uczucie ulgi daje mojej skórze po demakijażu. Tonik zakupiłam w Biedronce za kilkanaście złotych. Używam go właśnie jako tonik, czyli przemywam nim twarz po zakończonym demakijażu, żeby wyrównać pH skóry. Produkt ten genialnie łagodzi wszelkiego rodzaju podrażnienia i działa tak mocno nawilżająco, że w cieplejsze wieczory pozwalałam sobie nie nakładać po nim na noc żadnego innego produktu. Moje cera, podrażniona po urlopie słońcem i słoną wodą, wprost piłą ten tonik i to dzięki niemu tak szybko wróciła do dawnego stanu. Kiedy nie noszę makijażu przemywam nim buzię w ciągu dnia w celu odświeżenia. Ma dość specyficzny, roślinny zapach jak większość produktów z serii Tołpa green, ale można się przyzwyczaić i ostatecznie go polubić. Przy następnych zakupach w Biedronce zerknijcie na ten produkt, bo warto.

I jak Wam się podobają moi letni ulubieńcy? Znacie te produkty? A co jest Waszym kosmetycznym niezbędnikiem na cieplejsze miesiące? Czekam na Wasze komentarze!

63 komentarze:

  1. Żadnego z twoich ulubieńców niestety nie znam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezastąpiona ostatnio jest woda w sprayu z Balea i wentylator oraz lemoniada domowa :D

      Usuń
    2. Tacy niestandardowi ulubieńcy, jak to u mnie ;) U mnie również rządzi woda termalna i nawet zakupiony specjalnie w tym roku wentylator ;))

      Usuń
  2. zaciekawił mnie ten mineralny podkład Golden Rose, ciekawa alternatywa dla mineralnych sypkich podkładów, poszukam go z przyjemnością :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam przetestować, jest tani i dobry. Komfortowy na skórze;) A ja właśnie odwrotnie, dzięki niemu zaczynam przygodę z minerałami w sypkiej wersji ;D

      Usuń
  3. Z tego co pokazujesz miałam tylko tonik Evree :P Szamponu z Biolaven pewnie wypróbuję, bo ich micelek mi się dobrze sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szampon gorąco polecam, jak na naturalny szampon całkiem dobrze się pieni ;)

      Usuń
  4. Na tak szerokie wykorzystanie Sudocremu bym nie wpadła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie ;) To wszystko zasługa internetu ;)

      Usuń
  5. Znam jedynie tonik Evree i bardzo go lubię :) Krem Miya z kolei bardzo mnie kusi - w końcu go kupię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krem Miya według mnie będzie idealnym wyborem na chłodniejsze miesiące ;)

      Usuń
  6. Kompaktowy puder Ecocera bardzo polubiłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to strzał w 10 ;) Pudruje się rano, w połowie dnia poprawiam i do wieczora mam spokój ze strefą T - jak nigdy w życiu ;)

      Usuń
  7. Bardzo ciekawych masz ulubieńców! Naj interesuje mnie szampon z BioValen i odzywka z Tołpy :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam używać ich jako zestawu, u mnie dopełniały się świetnie ;)

      Usuń
  8. Tonik Evree też znalazł się w moich ulubieńcach. ;) A produkty Tołpa z tej serii się u mnie nie sprawdzały i już po nie nie sięgam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam, czytając opinię w necie, że produkty Tołpa albo się kocha albo nienawidzi. Niestety nie wszystkim będą odpowiadać, dlatego też sama podchodziłam do nich z dystansem czytając negatywne komentarze. U mnie też wszystkie produkty się nie sprawdziły, ale niektóre jak najbardziej się zasłużyły ;)

      Usuń
  9. ciekawi mnie podklad GR i puder z ecocery :)

    OdpowiedzUsuń
  10. szkoda, że u mnie ten Golden Rose wygląda tak źle, ale mam nadzieję, że w zimie będzie tak super jak u Ciebie. Ja to nawet boję się wymówić na głos nazwę kremu na S, bo u mnie powodował zawsze masakrę, ale może teraz jest już inna/nowsza wersja(?) I u mnie tych pomadek z KIKO nie było ostatnio, muszę znów sprawdzić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że ten GR się u Ciebie nie sprawdził. A próbowałaś wszystkich metod aplikacji? U mnie działał najlepiej nałożony solo (na twarz bez kremu) spryskaną tonikiem z Evree i nałożony gąbką typu BB.
      Domyślam się, że Sudocrem mógł Cię zapchać jeśli masz do tego tendencję, bo zawiera parafinę.
      Niestety pomadki z KIKO zostają totalnie wycofane (nareszcie ktoś mi odpowiedział na pytanie w sklepie :P ) i zastąpione innymi, brzydkimi pomadkami ;) Szukam więc substytutu i chyba znalazłam w drogerii DM ;)

      Usuń
    2. wycofane? no to pech:/ ale KIKO tak lubi robić, miałam u nich ulubione kolorowe balsamy to też je zastąpili okropnymi. GR próbowałam kilka razy pędzlem i palcami, nie mam aktualnie BB bo nie używam innych płynnych podkładów, może rzeczywiście gąbeczką efekt jest inny. wrócę do niego zimą i zobaczymy.

      Usuń
    3. No niestety KIKO zrobiło mi psikusa ;) Pani w sklepie pokazała mi na co teraz zamieniają te pomadki, to aż się zaśmiałam. Brzydkie, zwykłe tandetne kolory nude,róż i czerwień - żadnego bym nie wybrała no i cena wyższa - wiadomo ;)
      Postaraj się wypróbować ten podkład na wiele sposobów, z kremem bez kremu, nakładany gąbeczką itd. Ja zawsze tak robię z nowymi podkładami, do których mam jakieś ale ;)

      Usuń
  11. Super ulubieńcy. Ja w te upały trzymam hysrolat po prostu w lodówce i w razie potrzeby pryskam takim chłodnym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za obserwację ;) To bardzo dobry patent, mogę robić podobnie z wodą termalną ;) Ale np zimny hydrolat lawendowy czy różany to byłoby dopiero odświeżenie ! ;)

      Usuń
  12. Ja Miyę zużyłam do rąk, ale i tutaj średnio się u mnie sprawdzał. Za to Ecocera to must have! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo specyficzny krem;) Ja używałam go na wyjeździe do twarzy, rąk itd i miałam ochotę używać go na dzień, niestety jest na ciężki i moja cera jakby się pod nim poci.. niefajne uczucie..

      Usuń
  13. Ho, ho - same fajne kosmetyki. Wygląda bardzo fajnie szampon z Biolaven. Kusi.
    Z wielką przyjemnością bym wypróbowała! :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szampon z Biolaven z całego serca polecam ;)

      Usuń
  14. Odpowiedzi
    1. Ja też i muszę wypróbować pozostałe kosmetyki z tej serii ;)

      Usuń
  15. Mam absolutnie gigantyczną chęć na puder Ecocery. Gdyby nie to, że mam ok. 8-9 pudrów prasowanych i 2 duże sypkie, to bym kupiła :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja mam w tym momencie 2 prasowane i 2 sypkie więc dokupiłam ten puder żeby była u mnie równowaga :D Pudry ciężko zużyć. Kiedyś miałam ten duży puder sypki z Inglot i używałam go codziennie, a miałam go ewidentnie za długo ;)

      Usuń
  16. Nie znam żadnego z tych kosmetyków, ale
    może na jakiś się skuszę :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko polecam i pod wszystkim się podpisuję ;)

      Usuń
  17. ecocera w takiej wersji chyba przetestuje;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Używam kremu Miya, ale wersji żółtej. Na tą chyba się skuszą zimą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myslę, że to będzie najlepszy wybór na tą porę roku ;)

      Usuń
  19. Krem Miya znam i byłam z niego zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie sprawdził się niestety tylko na noc ;)

      Usuń
  20. Oj, ja też pokochałam ostatnio ten puder ecocera :) I też porzuciłam dla niego sypką wersję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie dziwię, taka forma jest o wiele bardziej wygodniejsza ;)

      Usuń
  21. Super ulubieńcy - żadnego nie znam! :) Będę musiała zwrócić uwagę na odżywkę Tołpy i puder Ecocery. W sumie to puder Ecocery mam, tyle, że sypki, a wszystkie pochwały zbiera ten prasowany. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam ten prasowany choćby do torebki ;)

      Usuń
  22. Już chyba od kilku lat używam pudru ryżowego i bambusowego z Ecocery. Ta wersja prasowana brzmi przegenialnie, z pewnością się w nią zaopatrzę jak już zużyję to co mam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sypie pudry trudno zużyć, wiem coś o tym ;) ten jest fajnym rozwiązaniem na przykład do torebki, do poprawek w ciągu dnia ;)

      Usuń
  23. tonik z evree uwielbiam, krem miya czeka w kolejce, a szampon i podkład mnie kuszą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krem w wersji różanej będzie dobry na chłodniejsze miesiące ;) Szampon i podkład polecam ;)

      Usuń
  24. Puder Ecocera i Sudocrem to i moi ulubieńcy :) Miałam też kiedyś odżywkę Tołpa, ale już nie pamiętam jej działania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O działaniu Sudocremu mało osób wie, a szkoda ;) Ostatnio przyłapałam mojego M jak ją stosował na podrażnienia po goleniu ;D

      Usuń
  25. Mam puder z Ecocery, ale sypki ;) Z tych kosmetyków już od dawna interesuje mnie Biolaven i Miya:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O sypkim słyszałam wiele dobrego, ale też to, że daje mega mocny mat, a ja tego nie lubię ;) Szampon z Bioleven podobnie jak krem z Miya polecam ;)

      Usuń
  26. wlasnie mi przypomnialas ze musze isc do kiko:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz jest tam już nowa, jesienna kolekcja ;)

      Usuń
  27. Również bardzo lubię tonik z Evree, acz ja stosuje go jedynie jako tonik :P Z serii Biolaven miałam jedynie płyn micelarny, bardzo fajny swoją drogą, choć mocno lawendowy zapach chwilami mi przeszkadzał :) A jeśli chodzi o Miyę, obecnie róże mam za sobą, w tej chwili zachwycam się wersją z mango (bądź, jak mawia mój ośmioletni brat - mangową... xD)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również stosowałam go długo jako tonik, dopiero niedawno odkryłam inne zastosowania ;)
      Akurat mnie Biolaven zawiódł zbyt mało lawendowym zapachem, czułam tak jedynie sok winogronowy ;D
      Wersje mango sprawdzałam w sklepie, jest faktycznie lżejsza i ten zapach to kosmos <3 Jeśli miałabym jeszcze jakiś krem z Miya przetestować, to z pewnością ten ;)

      Usuń
  28. podoba mi sie ten podkład golden rose ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Oo sporo produktów! Ja znam tylko szampon Biolaven i zgadzam się, że zapach jest cudowny, jednak u mnie działał trochę za słabo, moje włosy jakoś nie do końca się z nim dogadały ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U każdego każdy kosmetyk sprawdza się inaczej, mamy inne włosy i skórę głowy. U mnie np nie sprawdziły się produkty Insight, którymi zachwyca się cała blogosfera ;P

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz, sprawiasz mi nim ogromną przyjemność oraz motywujesz do dalszego działania.
Na każdy komentarz staram się odpowiadać.
Zachęcam Cię również do obserwowania mojego bloga oraz śledzenia mojego profilu w aplikacji Instagram.