02.08.2017

Projekt denko nr 4 ★ makijaż


Zapraszam na lekki, szybki i miły post do środowej, mrożonej kawy. Tym razem zdecydowałam się podzielić projekt denko na dwie części: ogólną kosmetyczną (klik) i makijażową. Dlaczego? Jeśli chodzi o kolorówkę to raczej jestem zdania, że się jej używa, a nie zużywa i denka zdarzają mi się niezwykle rzadko. Mimo wszystko są produkty, których używam często i w ostatnim czasie kilka z nich sięgnęło dna. Postanowiłam więc je tutaj zebrać i przedstawić Wam moją, krótką opinię na ich temat. Zapraszam...

Puder prasowany Nude Blend z P2 zakupiłam w Hebe, bo potrzebowałam czegoś do przypudrowania twarzy w ciągu dnia, do torebki. Puder miał mieć lusterko i lekko matujące właściwości, więc padło na P2. Za około 20 zł udało mi się kupić bardzo fajny puder, który nie daje efektu płaskiego matu, ma ładny żółty odcień i ładnie wygląda na twarzy. Można wręcz powiedzieć, że po jakimś czasie stapiał się z cerą i pozostawiał satynowy efekt. Dodatkowo, mimo, że to puder w kamieniu, miał całkiem dobre krycie i solo na twarzy też wyglądał niczego sobie. Krył mniejsze przebarwienia i zaczerwienienia. Z tego co pamiętam zawierał również SPF 15, to chyba całkiem sporo jak na puder! Bardzo Wam go polecam, jako produkt do poprawek w ciągu dnia sprawdza się fantastycznie. Niestety w moim DM.at marki P2 brak...
Revlon Colorstay do skóry suchej i normalnej w kolorze 150 to mój ogromny ulubieniec i odkrycie roku. Zużyłam go do ostatniej kropli. Było mi nawet przykro jak się skończył, co się rzadko zdarza, przecież tyle jest produktów do testowania. Ten podkład spełnił jednak wszystkie moje oczekiwania i teraz ciężko mi znaleźć coś równie dobrego. Dodam, że używałam wcześniej wersji do skóry tłustej w tym samym kolorze i nie była taka fajna. Jest między nimi różnica kolorystyczna, Revlon do skóry tłustej jest o wiele jaśniejszy. Wersja do skóry suchej była idealna pod względem koloru, był to piękny, ciepły, żółty beż. Nałożony wilgotną gąbką wyglądał niemalże jak druga skóra! Do tego wciąż zachowywał, typowy dla Revlona CS, poziom krycia. Nie podkreślał suchych skorek, nie zapychał, nie spowodował pogorszenia się stanu mojej cery. Zawierał mikro rozświetlające drobinki, które sprawiały, że makijaż wyglądał jeszcze naturalniej, miękko i świeżo. Na kolejny sezon jesienno-zimowy na pewno zakupię kolejną buteleczkę.
O Catrice Liquid Camouflage High Coverage Concealer pisałam już przy okazji wpisu o produktach long-lasting z Catrice (klik). Nadal pozostaje wierna numerkowi 020 Light Beige, który teraz pasuje wręcz idealnie. Próbowałam z innymi kolorami, niestety tylko ten dzięki zawartości żółtych, ciepłych tonów najbardziej mi odpowiada. W okresie letnim (jak obecnie) stosuje jedynie korektor pod oczy, a kamuflaż z Catrice nakładam na niespodzianki i większe przebarwienia, następnie rozcieram wszystko gąbeczką, pudruję i jestem gotowa. Korektor praktycznie zastępuje mi podkład. Jak sobie radzę z oksydacją, o której tyle pisałam w poście poświęconym Catrice? Nakładam korektor i nie pozwalam mu zaschnąć. Szybko rozcieram go wilgotną gąbeczką i gotowe.

Bourjois róż do policzków w kolorze 16 Rose Coup de Foudre, L'Oreal Volume Million Lashes So Couture So Black, Max Factor Maskara False Lash Effect, projekt denko,

Bourjois róż do policzków w kolorze 16 Rose Coup de Foudre miałam naprawdę długo! Aż wstyd się przyznać, bo róż mimo wszystko posiada jakąś datę ważności. Jest to produkt wypiekany, dość twardy, więc od początku pracowało się z nim ciężko. Trzeba było mocno potrzeć róż pędzlem, żeby kolor znalazł się na policzku. To jego wada i zaleta. Nie da się tym różem zrobić sobie plam, tak więc był dobrym produktem na początek, kiedy nie miałam wprawnej ręki. Miał piękny, brzoskwiniowy kolorek z milionem złoto-srebrnych drobinek. Na policzkach wyglądał bardzo świeżo, dziewczęco i lubiłam stosować go solo. Niestety po kilku latach intensywnej służby w mojej kosmetyczce przechodzi na zasłużoną emeryturę, z honorami.  
Tusz L'Oreal Volume Million Lashes So Couture So Black dostałam w prezencie. Pewnie nigdy nie zdecydowałabym się na tą wersję, bo używałam już klasycznej i dyskwalifikowało ją okropne odbijanie się na górnej powiece. Tutaj było troszkę lepiej, mimo wszystko podczas używania tego tuszu stosowałam swój trik, żeby odbijaniu zapobiec. Bazę pod cienie (Inglot) nakładałam aż pod łuki brwiowe, następnie nanosiłam w to miejsce cielisty cień. Tusz ma fantastyczną, silikonową szczoteczkę, która dociera do każdej, nawet najmniejszej rzęsy. Daje wspaniały kolor głębokiej czerni. Efekt na moich rzęsach mogę opisać jako naturalny, dzienny. Maskary z L'Oreala należą do moich ulubionych. 
Kolejny tusz to Max Factor Maskara False Lash Effect. Jak widać, tusze do rzęs należą do kosmetyków, które zużywają mi się najszybciej, ponieważ rzęsy maluję praktycznie codziennie. Ten tusz to moje odkrycie. Moja bliska koleżanka z czasów studenckich zawsze kupowała na promocji w Rossmannie po kilka opakowań tego produktu. Postanowiłam sprawdzić, czy faktycznie jest tak dobry jak o nim mówi i się nie zawiodłam. Ma wielką, silikonową szczoteczkę i zaraz po otwarciu jest idealnie gęsty. Można nim wyczarować naturalny efekt lub jak wskazuje napis na opakowaniu, efekt sztucznych rzęs. Nie skleja, nie pozostawia grudek i zachwyca z każdym kolejnym użyciem. Gorąco Wam polecam ten produkt. Swoją drogą o moich ulubionych tuszach będzie osobny post, więc pewnie jeszcze raz się powtórzę ;). 

I to tyle. Na blogu będzie się teraz więcej działo. Mam zamiar pisać dla Was częściej, być aktywna i nie robić długich przerw w publikacji. Postawiłam sobie cele i mam zamiar w sierpniu je zrealizować. Post publikuję w środku tygodnia, ponieważ na weekend mam zamiar wrzucić tutaj coś fajnego.

Jak jest u Was? Jak Wam idzie zużywanie kolorówki? Jakie jest Wasze stanowisko? Kolorówka jest żeby jej używać, a nie zużywać czy odwrotnie? Czekam na Wasze komentarze! ;-)

49 komentarzy:

  1. U mnie ciężko z kolorówką :D
    Znam ten korektor z Catrice :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też ;) Rzadko coś wyrzucam, ale czasem trzeba bo termin ważności też ich dotyczy ;)

      Usuń
  2. bardzo lubie korektor z catrice

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również jeden z moich ulubionych ;)

      Usuń
  3. Dziękuję za obserwację, również obserwuję :) A co do posta, z tych kosmetyków miałam róż z Bourjois i korektor z Catrice. Róż mi nie podszedł, między innymi właśnie za tę mało wygodną aplikację, no i kolory niezbyt mi odpowiadają. Korektor jest super, anie używam go na co dzień, bo jest dla mnie za ciężki i moja skóra pod oczami po nim jest przesuszona. Dlatego stosuję go na większe wyjścia, bo krycie i wygląd ma fantastyczne :)
    Pozdrawiam
    Blonde Kitsune

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie korektor z Catrice najlepiej sprawdza się na przebarwienia, nigdy nie nakładam go pod oczy ;)

      Usuń
  4. Muszę wypróbować ten tusz z Max Factor :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poleca serdecznie, jeśli lubisz sylikonowe szczoteczki ;) Za jakiś czas opublikuję post o moich ulubionych tuszach i będzie o nim więcej szczegółów ;)

      Usuń
  5. Tusze Max Factora bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubiłam False Lash Effect, ale So Couture (wersja zwykła) już nie. Nie odbijał się co prawda, ale sklejał moje rzęsy na potęgę. Bardzo zaciekawił mnie puder p2 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co rzęsy to inny efekt. Ja mam ostatnio dobrą passę jeśli chodzi o tusze i trafiam na fajne produkty (tfu, tfu..) ;P

      Usuń
  7. Koniecznie muszę kupić i wypróbować ten tusz z Max Factor, bo mnie bardzo zainteresował!
    W wolnej chwili zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tusz polecam ! ;) Niedługo planuję post o moich ulubionych tuszach i będzie o nim więcej szczegółów ;)

      Usuń
  8. No po prostu same hity.
    Bardzo lubię Colorstay.
    Muszę do niego wrócić.
    Pozdrowionka serdeczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam tą wersję do skóry suchej -jest o niebo lepsza według mnie ;)

      Usuń
  9. Muszę w końcu wypróbować coś z P2, bo co jakiś czas mi się coś przewija na blogach z ich firmy i jestem coraz bardziej ciekawa tej marki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie marka P2 wydaje się mieć bardzie ciekawy asortyment. Mimo to na chwilę obecną zaskoczył mnie tylko puder, bo na co dzień nie mam do niej dostępu ;)

      Usuń
  10. Akurat tego tuszu nie miałam, ale słyszałam, że jest genialny :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A którego konkretnie? ;) Oba są wspaniałe ;)

      Usuń
  11. KOcham korektor Catrice <3 Ale jesli chodzi o podkład Revlonu to sie nie przekonam :/ Za ciezki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Catrice to jeden z lepszych drogeryjnych korektorów ;) Jeśli chodzi o Revlon to zdania są podzielone. Wersja do skóry tłustej była dla mnie za ciężka, a do skory suchej to już całkiem inny produkt, według mnie lżejszy, o innej formule ;)

      Usuń
  12. Zarówno maskarę loreal jak i korektor z Catrice uwielbiam i mam w swojej toaletce :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To takie must have każdej blogerki :D

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje, że sprawdza się u Ciebie tak dobrze jak u mnie;)

      Usuń
  14. Róż Bourjois kiedyś uwielbiałam i wszystkim polecałam, ale teraz wydaje mi się po prostu przeciętny, a ta jego twarda skorupa może doprowadzić do szału nawet spokojnego człowieka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jak piszesz, kiedyś to był klasyk, również musiałam go mieć ;) Kiedy poznałam inne, lepsze w obsłudze róże, ten poszedł w kąt bo jest tak twardy, że szkoda mi było moich pędzli na niego ;)

      Usuń
  15. Lubię korektor z Catrice :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ogólnie znany i lubiany produkt ;)

      Usuń
  16. Znam i lubię z Twojego denka Revlon Colorstay, korektor Catrice i tusz L'Oreal. Colorstay używałam dawno temu, pewnie od tej pory już kilka razy zmienili jego formułę. Tylko ja używałam wersji do skóry tłustej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmienili opakowanie z pewnością i ponoć formułę też. Tak jak pisałam moim zdaniem między wersją do tłustej i do suchej skóry jest kolosalna różnica. Nienawidzę mieć widocznej tapety na skórze i Revlon do suchej sprawdza się na tym polu wybornie ;)

      Usuń
  17. Dzięki za obserwacje, ja również Cię obserwuje.
    Kuszą mnie kosmetyki z Catrice. Dużo pozytywnych opinii o nich słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam wypróbować korektor ;) To chyba największy klasyk i hit z tej firmy ;)

      Usuń
  18. Ja mam tyle kolorówki, że gdybym miała sumiennie podejść do zużywania, to skończyłabym przed emeryturą hahaha z Twojego denka znam tylko korektor. Mam kolo 010 i jest dla mnie w sam raz. Również obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się staram chociaż w niektórych obszarach kolorówkowych zachowywać umiar tzn nie posiadać 5 otwartych tuszów na raz, czy podkładów. Oczywiście nie jest to łatwe, ale staram się nie mieć miliona produktów, których nie zużyję ;)

      Usuń
  19. Też miałam kiedyś róż od Bourjous - o ile dobrze napisałam :D - i tak samo jak Tobie służył mi lata świetlne, ale w końcu doszłam do wniosku, że jego termin ważności się już dawno skończył i dla własnego bezpieczeństwa lepiej zainwestować w coś innego. W dodatku wtedy jakaś wysypka na policzkach mnie zaatakowała, więc go wyrzuciłam, ale z bólem :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam,że jak zaczynałam z makijażem, to był hit i totalne must have! To jest chyba największy klasyk z tej firmy. Długo nie używałam żadnego innego różu. No ale skamieniał, więc wymieniłam go na lepszy model ;)

      Usuń
  20. u mnie też najszybciej kończą się tusze - zresztą to jedne z nielicznych kosmetyków, gdzie pilnuję daty ważności :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobra metoda, ja też pilnuję daty ważności wszystkiego co nakładam w okolicę oczu i ogólnie twarzy ;)

      Usuń
  21. Podkłady marki Revlon to najlepsze podkłady drogeryjne :-)
    Bardzo lubię też ten korektor z Catrice.
    Też właśnie zdenkowałam ten tusz z L'Oreala. Miałam wszystkie wersje z serii VML i najlepiej sprawdziła się u mnie wersja Feline (zielona) ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej wersji o której piszesz jeszcze nie miałam ;) Teraz do testów czeka wersja Mega Volume Collagene - zobaczymy jak się sprawdzi ;)

      Usuń
  22. Korektor Catrice miło wspominam, mam też ich kamuflaż :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja o wiele bardziej wolę wersję płynną niż tą w słoiczku ;)

      Usuń
  23. So Couture to mój ulubiony tusz. Natomiast z Dęblin colorstay się nie lubię. Planuje w tym miesiącu zrobić kosmetyczne porządki i wyrzucić kosmetyki Stare i nieużywane regularnie denkuje tylko tusze do rzęs i podkłady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie podobnie, tusze do rzęs i podkłady idą najszybciej :)

      Usuń
  24. U mnie ciężko ze zuzyciami kolorowki. Idzie to Ale baaaaardzo powoli :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, sprawiasz mi nim ogromną przyjemność oraz motywujesz do dalszego działania.
Na każdy komentarz staram się odpowiadać.
Zachęcam Cię również do obserwowania mojego bloga oraz śledzenia mojego profilu w aplikacji Instagram.