01.07.2017

Test i porównanie gąbeczek typu BeautyBlender


Witajcie! Wpis z porównaniem gąbeczek do makijażu miał się pojawić na moim blogu jako pierwszy post, chyba się z tym odrobinę spóźniłam, mimo wszystko dziś taki wpis ląduje na blogu. Nakładanie podkładu za pomocą mokrej gąbki zawsze mnie ciekawiło, podobał mi się efekt, który można dzięki niej osiągnąć. Podkład, nawet ten mocno kryjący, zyskiwał lekkie, delikatnie mokre wykończenie, naturalny blask. Poza tym, aplikacja podkładu gąbeczką wyglądała na dziecinnie prostą i szybką, a blendowanie podkładu na czystą przyjemność. Postanowiłam spróbować na sobie, ponieważ z pędzlami nie zawsze było mi po drodze, niekiedy efekt przy użyciu pędzla nie był dla mnie satysfakcjonujący. W tym momencie na sklepowych półkach możemy znaleźć wiele rodzajów gąbeczek, które są stylizowane na lub inspirowane oryginalnym BeautyBlenderem. Myślę, że wynika to z faktu, iż cena oryginalnej gąbeczki jest prawdę mówiąc dość wygórowana, a dobrą gąbkę można już kupić za kilkanaście złotych. Tutaj nasuwa się pytanie, czy są tak samo dobre? Czy mogą być godnymi zamiennikami? Przetestowałam kilka z nich i już przychodzę do Was z recenzją...

Gąbka do makijażu z H&M, gąbka H&M,

Gąbka do makijażu z H&M, cena 9,90 zł. Była to bardzo fajna, miękka gąbeczka. Na zdjęciu jest już nieco sfatygowana, bo dawno temu przeszła już na emeryturę. Gąbeczka ma bardzo fajny kształt, dobrze oddaje wodę i rośnie. Właściwie nie wiem po co ten "pierścień" wokół, moim zdaniem to tylko bajer. Niestety kolory gąbeczek nie są do końca trafione, jak widać na jasnym różu zostały plamy od podkładu, ciężko się ją domywało. Używałam ją z podkładem Revlon CS, który słynie z tego, że trudno się go domywa z różnego rodzaju akcesoriów, więc moje gąbeczki nie miały łatwego życia. Niestety po około dwóch miesiącach gąbeczka stwardniała i zaczęła się kruszyć, zaczęła pękać, a uporczywe plamy pozostały. Oczywiście takie akcesoria trzeba przynajmniej co trzy miesiące wymieniać, uważam więc, że jak na gąbkę ze sklepu odzieżowego, spisała się całkiem przyzwoicie.

Zestaw dwóch gąbeczek blend it! Pink plus Mini Blue, Blend it!, Blend it! pink, Blend it! mini, Blend it! gąbeczka,

Zestaw dwóch gąbeczek blend it! Pink plus Mini Blue, cena 30 zł. Byłam ich niezmiernie ciekawa, są wszędzie wychwalane, nawet miały swoje pięć minut w gazecie. Po pierwszym użyciu był efekt wow! Gąbka była niezwykle miękka, delikatna, wspaniale rozprowadzało się nią podkład. Oczywiście również pisałam o niej same pozytywy. Jednak po niecałym miesiącu gąbka zaczęła mocno się niszczyć, zostawiała na twarzy małe, różowe okruszki! Stwardniała bardziej niż poprzedniczka. Ratowałam ją jeszcze olejkiem z Isany, ale to dało jedynie efekt na kilka następnych użyć. Powiem szczerze, że byłam zawiedziona. Rozumiem takie coś po kilku miesiącach, ale po miesiącu?! 
Całkowicie inaczej sprawy mają się z wersją mini. Jest meeega mięciutka, delikatna. Idealnie nadaje się do aplikacji korektora pod oczy. Swoją strukturą przypomina mi nadzienie ptasiego mleczka :), jest to też całkowicie inny materiał, niż w wersji klasycznej. Uwielbiam tą mini gąbeczkę, ma idealny kształt, idealną wielkość i precyzyjny czubeczek. Do tej wersji jeszcze w przyszłości wrócę.

Real Techniques Miracle Complexion Sponge, Real Techniques Miracle Mini Eraser Sponges, Real Techniques, Real Techniques gąbka,

Gąbeczki Real Techniques. Miracle Complexion Sponge, cena około 30 zł  oraz Miracle Mini Eraser Sponges, cena 30 zł. Pomarańczowa gąbeczka była swego czasu bardzo popularna, również ciężko dostępna i do kupienia tylko online. Teraz w wielu miejscach jest stacjonarnie, nawet w Rossmann. Zakupiłam ją i ja. Pierwsze na co zwróciłam uwagę to to, że jest większa od innych gąbeczek, a z jednej strony ścięta. Oprócz tego materiał, z którego jest wykonana, jest bardziej gładki, co przekłada się na rodzaj wykończenia jakie uzyskujemy przy pomocy tej gąbki. Gwarantuje ona bardzo gładki efekt, wyrównania struktury skóry. Dzięki ściętej powierzchni aplikacja podkładu jest niezwykle szybka. Jest ona też, moim zdaniem, twardsza od poprzedniczek. Tylko używając tej gąbki miałam efekt "piłeczki" na twarzy. Wykonana jest z dość trwałego tworzywa, nie kruszyła się, nie miała pęknięć, tylko jeszcze bardziej stwardniała i się pożegnałyśmy. 
Małe gąbeczki są w porównaniu do mini gąbki z blend it! dość duże. Po namoczeniu stają się wielkie. Prawdę powiedziawszy można wykonać nimi makijaż twarzy. Są wykonane z bardziej chropowatego materiału, dość mocno "zjadają" korektor. O ile w przypadku podkładu efekt zbierania nadmiaru produktu mi się podoba, to nie lubię dokładać kilka razy korektora pod oczy, bo gąbka się nim poczęstowała. Mają dziwny, wymyślny kształt. W sumie bardziej odpowiada mi kształt łezki, jak w gąbeczce z Blend it!. Poprzez to używam ich raczej rzadko, spodziewałam się czegoś całkiem innego.

Profesjonalny blender do makijażu Real Sponge by Kululu, kululu, gąbeczka kululu,

Profesjonalny blender do makijażu Real Sponge by Kululu, cena 40 zł. O tej gąbeczce dowiedziałam się z YouTube, wiele dziewczyn wypowiadało się na jej temat pozytywnie. Poszukując wciąż idealnego zamiennika gąbki BB, postanowiłam spróbować tej z wcześniej nieznanej mi firmy. Dołożyłam ją do zamówienia, co jeszcze kupiłam możecie zobaczyć w tym wpisie (klik). Gąbeczka zachwyciła mnie tworzywem, z którego jest wykonana. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z czymś takim, jest to delikatny materiał, w dotyku jakby zamszowy, bardzo milutki. Po namoczeniu pięknie rośnie, jest dość duża i niesamowicie miękka. Aplikacja podkładu z jej użyciem to czysta przyjemność. Nie ma problemu z farbowaniem czy plamami, wszystko można łatwo usunąć olejkiem i mydłem. Jestem z niej naprawdę zadowolona, wciąż jestem, bo gąbeczka jest trwała i dzielnie nadal mi służy. Gorąco Wam ją polecam, jak i pozostały asortyment tej firmy. 

BeautyBlender, BeautyBlender recenzja, BeautyBlender opinie, BeautyBlender test,
 
I na sam koniec oryginalny, jedyny w swoim rodzaju BeautyBlender. Pojawił się na moim blogu w ulubieńcach marca, więc to już o czymś świadczy. Jest ze mną dokładnie od 8 marca, zakupiłam go w prezencie od siebie dla siebie na Dzień Kobiet. Musiałam, po prostu musiałam go mieć, chociaż żeby posiadać punkt odniesienia i móc go porównać do używanych wcześniej, stylizowanych na niego gąbeczek. Intrygowała mnie jego wyjątkowość, co takiego w nim jest, czego inne gąbki nie posiadają. No i oczywiście cena, 80 zł za malutkie jajeczko to niemała przesada. Musielibyście zobaczyć moją minę przy kasie, kiedy za nią płaciłam, bezcenna :). Od razu po przyjściu do domu wyjęłam gąbkę z pudełeczka i zestawiłam z pozostałymi, była malutka! Sporo mniejsza od innych jajeczek. Nie muszę chyba wspominać, że kobiety nie lubią takich niespodzianek.. :). I to tworzywo, najbardziej gąbczaste i porowate. Najbardziej z nich wszystkich przypomina gąbkę właśnie. Po włożeniu pod wodę BeautyBlender rośnie, ale nieznacznie, wciąż pozostaje malutką gąbeczką. Byłam sceptyczna, a to właśnie w tym tkwi jego sekret, w tym kształcie i wielkości. Dzięki temu można dotrzeć w każde miejsce na twarzy i rozblendować podkład precyzyjnej. Bardzo dobrze wpracowuje podkład w skórę, imitując jej naturalną strukturę, dzięki swoim porom. Doskonale sprawdza się również do nakładania produktów sypkich. Gdy jest wilgotna i powiększona na zewnątrz wciąż pozostaje jakby sucha, co możliwa nakładanie pudru. To jest również w niej wyjątkowe, bardzo szybko schnie. To wada i zaleta. Gdy inne gąbki po praniu jeszcze są wilgotne, BB jest suchutki. Z drugiej strony lubię aplikację dobrze zwilżoną gąbką i czasami muszę go dodatkowo spryskiwać wodą podczas makijażu. Kolejną małą wadą, którą zauważyłam, jest wypieranie się farby. Przy kilku pierwszych myciach wypłukiwał się z niej różowy barwnik. W tańszych zamiennikach tak się nie zdarzało. Kolor lekko się wypłukał. Myślę, że jest to specyfika materiału, z którego jest stworzony, po prostu nie trzyma dobrze barwnika. Jest bardzo delikatny, mimo to nie zauważyłam w nim jeszcze żadnych dziur, chociażby od paznokci. Kolejna kwestia, czy zjada podkład? Zjada, ale ja wolę żeby gąbeczka wchłonęła nadmiar podkładu, niż żeby ten nadmiar wylądował na mojej twarzy. To jest charakterystyczne w makijażu przy pomocy gąbki, na skórze pozostaje jedynie najcieńsza warstwa produktu, a mocne podkłady tracą odrobinę ze swojego krycia. Pielęgnuje go jak inne gąbki, myję olejkiem pod prysznic, trudniejsze plamki domywam mydłem Protex. Wciąż jest mięciutka i nadal mi służy. 

gąbeczka do makijażu, gąbeczka beautyblender, gąbeczka H&M, jajecznik ceramika bolesławiecka,

I to już wszystkie gąbeczki, które udało mi się przetestować. W tym momencie mam jedynie czarne jajeczko z Kululu i oryginalnego BB. Z resztą się pożegnałam. Aplikacja podkładu gąbką całkowicie wyparła, w moim przypadku, pędzle do podkładu, z którymi od początku nie miałam dobrych doświadczeń, zawsze na mojej twarzy pozostawały smugi, nakładałam zbyt wiele kosmetyku. Oczywiście będę szukać dalej, mimo to moim ulubieńcem pozostanie BeautyBlender. Można na jego temat mówić rożne rzeczy, krytykować że różowe jajko za pińcet, dopóki się go nie wypróbuje i nie pokocha.
PS, jajecznik ceramika bolesławiecka. 

Lubicie nakładać podkład gąbeczką? Jakie są Wasze ulubione? Znacie oryginalnego BeautyBlendera? Czy u Was również sprawdził się tak dobrze jak u mnie? Czekam na Wasze komentarze. :-)

26 komentarzy:

  1. Miałam gąbkę RT i po miesiącu używania zaczęła się strasznie kruszyc i bardzo stwardniala, porobiły się na niej także dziury. Musze koniecznie spróbować orginalnego BB :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z pomaranczowej z RT byłam zadowolona może przez miesiąc, potem stwardniała. Poza tym jest ona dość duża i według mnie mało precyzyjna ☺️

      Usuń
  2. Ja używam dużej Blend It i na razie u mnie jest w dobrym stanie, ale może dlatego że nie używam jej codziennie. Choć na wersję mini również mam ochotę. A z H&M też mnie zainteresowała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeżeli chodzi o Blend it! to niestety poszczególne wersje kolorystyczne różnią się jakością :( Ja odczułam ogromną różnicę między różowymi (świetnymi) a czarną. Mam jeszcze beżową w zapasie. Kosmetykoholiczka miała dwie marmurkowe z dwupaku i obie zachowywały się zupełnie inaczej, jedna zniszczyła się szybko, a druga służyła i służyła. Ja ze swojej strony polecam tylko różową...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie właśnie jak widać różowa nie zdała egzaminu 😟 Ale to dziwne, ze to tuletka na jaka gabeczke sie trafi ...

      Usuń
  4. Ja nie mam oryginalnego beauty blender.Mam Blending Sponge i musze przyznac, ze sprawuje sie bez wiekszych zarzutów. Cena około 15 zł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tej jeszcze nie miałam okazji używać 😉

      Usuń
  5. Ja mam z Oriflame i też się bardzo dobrze sprawdza. Nie twardnieje nie kruszy się. Jest idealna wciąż A używam jej ładnych parę miesięcy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego ja wciąż jestem zdania, że w sklepach już za kilkanaście zl można kupic fajną gąbeczkę ☺️

      Usuń
  6. Ja używam Blend it i jestem mega zadowolona, pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam zamiar jeszcze raz wypróbować blend it! I sprawdzić jak się spisze. Mam ochote na ta w kolorze beżowym z jednej strony ściętą ☺️

      Usuń
  7. Mam jajeczko z Rossmanna i można nim uzyskać ładny, naturalny efekt. Pędzel poszedł w odstawkę :D Chociaż chcę znaleźć jakąś mniejszą gąbeczkę. Myślę, że taką byłoby łatwiej. I bardziej trwałą bo szybko pękła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w takim razie polecam oryginalny BeautyBlender - spelnia wszystkie te wymagania 😉

      Usuń
  8. Fajne porównanie.
    Ja mam swoją gąbeczkę "no name" i jest najlepsza.
    Ja właśnie jestem na wakacjach, więc też sobie pozwalam na takie rozkosze zakupowe gąbeczkowe, ale z drogerii DM, bo mam ją blisko.:)
    Buziaki!
    Pozdrawiam wyjazdowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rowniez na wakacjach ☺️ U mnie niestety gabeczki z DM sie nie sprawdziły, byly twarde, nie rosly i nie oddawaly fajnie wody, wiec ich nie moge polecic.

      Usuń
  9. Mój 'blender' z promarka bije wszystkie inne na głowę. Jest miękki,nie kruszy się i jest nie do zdarcia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, ze chodzilo o primarka 😉 Widzialam tam kiedys gabki, nastepnym razem moze kupie do testow 😊

      Usuń
  10. Kurczę, ja nie wiem, co jest z tym blend it, widziałam już kilka opinii takich jak Twoja, że padł po miesiącu, a moja wytrzymała praktycznie bez szwanku 4 miesiące, ma tylko malutkie pęknięcia i mogłabym jej dalej używać, gdyby nie to, że kupiłam sobie wersję ze ściętym bokiem i postanowiłam zmienić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja słyszałam wiele opinii, ze to zależy od modelu, sztuki, partii, czy gabka jest miekka i wytrzymała czy nie. Mam zamiar kupic jeszcze jedna i sprobowac ☺️

      Usuń
  11. Nie miałam oryginalnego BB. Używam gąbki z Anabelle Minerals od conajmniej pół roku i ciągle mi służy. Nie jest zniszczona i dobrze nakłada mi się nią podkład mineralny. Nie mam porównania z innymi gąbeczkami, ale 80 zł za BB bym chyba nie dała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko pozazdrościć, że udało Ci się zdobyć tak trwałą gąbeczkę ;) Ja też tak mówiłam póki nie kupiłam swojego pierwszego BB. Mimo wszystko dobrze, że na rynku jest wiele tańszych zamienników ;)
      Dziękuję za obserwacje ;)

      Usuń
  12. Uwielbiam nakładać makijaż gąbeczką, nie wyobrażam sobie teraz mojego makijażu bez niej. Kiedyś zapomniałam ją zabrać na podróż i musiałam użyć palców. Masakra. Obecnie używam Beauty Blendera ale mam w planach wypróbować Blend it!.
    przewrotowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również jestem teraz fanką oryginalnego BB ;) Wcześniej przez długi czas nakładałam podkład palcami.. :)
      Bloga obserwuję już od dawna ;* ;)

      Usuń
  13. Skąd wy bierzecie te 80zł za beauty blender?:) on wszędzie kosztuje 69..przynajmniej powinien, bo taka ejst jego cena katalogowa:) ja osobiście uwielbiam, ale odkąd odkryłam blend it i gąbki ibra, które śa jak blend it a jeszcze tańsze to nie wiem czy BB kupię...może dla siebie typowo, bo do pracy to zdecydowanie wolę tansze a czesciej zmieniac:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapłaciłam za niego 20 euro, więc taką cenę podałam. Oczywiście wiem, że można taniej, nawet ostatnio zamawiałam na polskiej stronie zestaw oryginalnego BB i wyszło mniej ;). Chyba bardziej chodziło mi o sam fakt, że kawałek gąbki może tyle kosztować.
      Tańsze zamienniki jak widać po treści posta wypróbowałam, do Blend it mam zamiar wrócić i zobaczyć czy znów tak szybko mi się posypie. Oczywiście uważam za racjonalne, że jeśli używasz gąbeczek do makijaży, to absolutnie oryginalny BB Ci się nie opłaca :)
      Dziękuję za komentarz ;)

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz, sprawiasz mi nim ogromną przyjemność oraz motywujesz do dalszego działania.
Na każdy komentarz staram się odpowiadać.
Zachęcam Cię również do obserwowania mojego bloga oraz śledzenia mojego profilu w aplikacji Instagram.