28.07.2017

Projekt denko nr 3


Dzień dobry! Jak mijają Wam wakacje? U mnie, jak widać po częstotliwości dodawanych postów, dużo się dzieje. Ciepłe miesiące mają to do siebie, że spędzamy więcej czasu na zewnątrz, ciesząc się słońcem. Jest to też pora wyjazdów, więc jestem wyrozumiała jeśli chodzi o blogosferę i mniej regularne posty i również proszę o to samo ;). Zanim pokażę Wam nowości, które sobie przywiozłam z Polski, przychodzi czas na projekt denko - seria już chyba przestarzała, przez wiele osób porzucona. U mnie zostaje, może i jestem trochę staromodna, ale lubię mieć pogląd na zużycie produktów. Bardzo często pokazuję tutaj rzeczy, które raczej nie znalazłyby się na blogu. Również odkąd prowadzę projekt denko jestem bardziej konsekwentna w zużywaniu kosmetyków, nie oszczędzam niczego i nie zostawiam na lepszy moment. Nie przedłużając, zapraszam...

Gdy nadeszły ciepłe temperatury zabrałam się na wykańczanie produktów z zawartością kwasów. O płynie bakteriostatycznym z Pharmaceris pisałam Wam szerzej tutaj (klik), dostałam go w gratisie do kremu z tej linii, byłam z niego naprawdę zadowolona, był dobrym uzupełnieniem całej kuracji. Produktów z Vianka nie ma co oszczędzać, bo jak przystało na naturalne kosmetyki, mają krótką datę przydatności. Vianek odżywczy krem na noc pięknie nawilżał i uspokajał buzię podczas snu, a odżywcza maseczka peeling bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Buzia po jej zastosowaniu była idealnie gładka i rozpromieniona. To jeden z lepszych produktów tego typu, jaki miałam okazję testować. Tutaj też nie będę się rozpisywać, bo o serii pomarańczowej z Vianka powstał na blogu osobny post (klik). Lipowy płyn micelarny z Sylveco także miał swoje pięć minut na blogi i nawet znalazł się w ulubieńcach kwietnia i maja (klik). To już moje kolejne opakowanie i utwierdziłam się w przekonaniu, że jest to dobry, polski kosmetyk i śmiało mogę go polecić posiadaczkom wrażliwych cer.

kofeinowy szampon z Alverde, szampon tatarako-chmielowy z Barwa, odżywka z jedwabiem Cece Med do włosów suchych i zniszczonych,

Kilka produktów do włosów również sięgnęło dna, m.in.: kofeinowy szampon z Alverde, którego używam do oczyszczania włosów i skóry głowy raz w tygodniu, podobnie jak szamponu tatarako-chmielowego z Barwy. Moją opinię o tych produktach możecie przeczytać tutaj (klik). O odżywce z jedwabiem Cece Med do włosów suchych i zniszczonych chyba nigdy na blogu nie wspominałam, a bardzo ją lubię. Zużyłam już kilka opakowań i zawsze byłam z niej zadowolona. Moje włosy ją polubiły, prawdopodobnie poprzez zawartość protein w dobrych proporcjach. Moje włosy kochają emolientowo - proteinową pielęgnację i ta odżywka w połączeniu z nawilżającym szamponem fundowała na mojej głowie efekt wow. Włosy były idealnie gładkie, ale nie pozbawione objętości, wspaniale się układały podczas modelowania na okrągłej szczotce. Serdecznie polecam Wam tą odżywkę, do kupienia na przykład w Rossmannie. 

 musowi do ciała ciasteczko Nacomi, Balea BodyFIT żel - krem, Nacomi mus do ciała,

Dzięki musowi do ciała ciasteczko zakochałam się w marce Nacomi i ich produktach do pielęgnacji ciała. Już dawno nie używałam tak dobrych, naturalnych kosmetyków, które tak wspaniale wpływają na stan mojej skóry. Mus znalazł się już w ulubieńcach (klik) i w przyszłości z pewnością do tej wersji wrócę. Myślę, że gdybym trzymała go w lodówce, zjadłabym go łyżką, bo pachnie niesamowicie apetycznie. W kolejce czeka już wersja z mango i z borówką. Balea BodyFIT żel - krem okazał się niewypałem. Ogólnie takie produkty mnie bawią, ujędrniające żele slim 3D, 4D itd.. Mimo to wciąż je kupuje, a nóż od samego smarowania zmniejszy mi się obwód uda :). Żel okropnie, alkoholowo pachniał, wysuszał i ściągał skórę, więc zużyłam go mieszając z balsamem i uda jakie były takie pozostały. 

płyn dwufazowy z Balea, maska-opatrunek wzmacniająco-łagodząca na twarz szyję i dekolt z Tołpy, Terra Naturi, pomadka z peelingiem z Sylveco,

Aloesowe kosmetyki Terra Naturi gościły na moim blogu już kilkakrotnie. To jedne z lepszych produktów, które mogę kupić na miejscu. Po wykończeniu zapasów, skusiłam się ponownie i zużyłam oczyszczający żel i delikatną emulsję myjącą. Są to produkty niezwykle wydajne, z dobrym składem i w przystępnej cenie. O produktach Terra Naturi możecie przeczytać więcej w tym (klik) wpisie. Kolejne opakowanie płynu dwufazowego z Balea. To również moje małe odkrycie z drogerii DM. Płyn jest niezwykle delikatny, jednocześnie skuteczny. Szybko rozpuszcza makijaż, nie pozostawiając tłustej warstwy. Nie podrażnia, nie ma zapachu, jest całkiem wydajny i dostępny na miejscu, co sprawia, że kupuję go namiętnie. Kolejny kosmetyk to maska-opatrunek wzmacniająco-łagodząca na twarz, szyję i dekolt z Tołpy. Od jakiegoś czasu staram się zaprzyjaźnić z marką Tołpa i testuje ich różne produkty. Maskę kupiłam z potrzeby, bo w kwietniu i maju moja skóra przechodziła najgorszy okres, naczynka znów dały o sobie znać. Zakupiłam ją w Rossmann, dwie osobne saszetki wystarczyły na cztery aplikacje. Nie odpowiadał mi jedynie efekt delikatnego rozgrzewania zaraz po nałożeniu, nie czułam też po niej, żeby moja skóra była specjalnie ukojona. Mimo to nie zraziłam się, bo miałam okazję wypróbować kilku innych produktów z tej serii i sprawdziły się o niebo lepiej. W koszyczku znalazła się również pomadka z peelingiem z Sylveco. Nie znam lepszego produktu tego typu. Używam jej systematycznie, rano i wieczorem, wykonując delikatny masaż ust. Dzięki niej moje wargi są wciąż w dobrej kondycji, są gładkie i pozbawione suchych skórek.

Organic Shop Maska  do włosów Jaśmin i Jojoba, Plasterki na nos z Balea, Patyczki zapachowe aroma & more z Rossmanna, Jantar kuracja na gorąco,

Organic Shop to tania marka kosmetyków naturalnych, dostępnych w marketach. Niestety to kolejnym ich kosmetyk, który okazał się u mnie niewypałem. O kolejnym będzie w następnym denku. Maska  do włosów Jaśmin i Jojoba nie robiła kompletnie nic, a w dodatku usztywniała włosy i sprawiała, że były obciążone i pozbawiona blasku. W porównaniu z nią o wiele lepiej sprawdzają się choćby maski Kallosa. Użyłam jej kilka razy i pozbywam się praktycznie całego opakowania. Wciąż poszukuję idealnych plasterków oczyszczających okolicę nosa, zwykle właśnie w tej okolicy mam problem z zaskórnikami. Plasterki z Balea z DM oceniłam po pierwszym użyciu bardzo negatywnie, bo nie zebrały zbyt wiele. Przy kolejnym zastosowaniu zostawiłam plaster na nosie dłużej i efekt był o wiele, wiele lepszy. Szczerze muszę przyznać, że na samym końcu byłam z nich nawet zadowolona. Patyczki zapachowe aroma & more z Rossmanna pokazywałam Wam w kwietniowym haul'u zakupowym z Polski. Niepozorne i tanie, sprzedawane w formie uzupełnień do osobnego wazonika, sprawdziły się znakomicie. Moim ulubionym zapachem stała się mieszanka lawendy-paczuli-neroli. Kompozycja ta idealnie pasuje do sypialni. Ma w sobie coś, co uspokaja zmysły i jednocześnie odświeża pomieszczenie. Podczas ostatniej wizyty w Rossmannie zdecydowałam się na kolejne opakowanie. Jantar kuracja na gorąco, to fajny, doraźny zabieg, który możemy wykonać na przykład przed większym wyjściem. Włosy są po nim niesamowicie gładkie, błyszczące i uniesione u nasady. Niestety, po kolejnym myciu efekt znika, więc jak dla mnie jest to kuracja dająca jedynie wizualny efekt zdrowych włosów, nic więcej. 

Relaksująca, lawendowa sól do kąpieli firmy BeBeauty z Biedronki, Olejek pod prysznic Isana, żel pod prysznic Cien z Lidla,

Relaksująca, lawendowa sól do kąpieli firmy BeBeauty z Biedronki. Przez długi czas nie mogłam jej dostać w żadnej Biedronce, a kiedy już wpadła w moje łapki, dość mocno mnie rozczarowała. Żeby zmiękczyć wodę oraz nadać jej pięknego aromatu lawendy, trzeba wsypać do wanny połowę opakowania. Mimo tak dużej ilości soli efekt nadal nie jest satysfakcjonujący, nie posiada ona również żadnych właściwości pielęgnacyjnych. O wiele bardziej wolę jednorazowe saszetki, na przykład marki Kneipp. Olejek pod prysznic Isana zakupiłam w celu porównania tego produktu z bliźniaczo podobnym olejkiem z Balea. Takie porównanie pojawiło się też na blogu (klik). Nie przepadam za jego zapachem i chyba pozostanę przy myciu gąbeczek mydłem, czy też samymi mydlinami. Niestety źle wypłukany olejek może nam skutecznie zniszczyć gąbeczki i właśnie w taki sposób pożegnałam się z moim Beautyblenderem. Na sam koniec żel pod prysznic Cien z Lidla o zapachu kwiatów orientu. Kremowe żele Cien z Lidla kojarzą mi się z latami studenckimi, kupowałam je często, bo są to jedne z lepszych produktów pod prysznic z marketu. Nie wysuszają i nie podrażniają skóry, delikatnie myją i są wydajne. Czego chcieć więcej? Dodatkowo jest spory wybór wariantów zapachowych. Przy następnych zakupach w Lidlu zwróćcie na nie uwagę, bo warto.

Jak tam Wasze denka? Jakie są Wasze opinie na temat kosmetyków, które pokazałam? Mieliście okazję ich używać? Czekam na Wasze komentarze pod postem!

34 komentarze:

  1. Dużo mogę napisać o kosmetykach Tołpy, al na pewno nie stwierdzam, że ich działanie jest nijakie, bo poszczególne produkty albo są moimi hitami, albo zupełnie się u mnie nie sprawdziły :/ Raczej nie spotykam takich, o których w sumie nawet nie wiem co powiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest bardzo podobnie ;) Podchodziłam do ich produktów jak do jeża, zawsze jakoś bałam się wypróbować. Teraz testuje ich wiele i są wśród nich perełki i produkty bez szału ;)

      Usuń
  2. Mam kilka kosmetyków z Isany :)
    Super post!
    zapraszam w wolnej chwili do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z Isany mam czasem coś do kąpieli, ale raczej rzadko ;)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. To może dzięki mnie skusisz się na jakieś inne produkty ;)
      dziękuję za komentarz ;)

      Usuń
  4. Ooo - super!
    Ja z chęcią bym się skusiła na Vianek.
    Zwłaszcza, że naprawdę te produkty mi służą.
    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również uwielbiam Vianek ;) Mam zamiar wypróbować serię fioletową (do skóry naczynkowej) i różową ( do wrażliwej ) ;)

      Usuń
  5. olejek z Isany, niezastąpiony ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do mycia gąbeczek jest w sumie dobry, tylko trzeba go dobrze wypłukać bo jeśli się tego nie zrobi, lubi pozostać w środku gąbeczki i się zepsuć ;(

      Usuń
  6. Mus Nacomi również uwielbiam, kocham ta konsystencję i działanie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też <3 Nie zamienię na nic innego ;)

      Usuń
  7. Planuję spore zakupy produktów Nacomi, a mus ciasteczkowy kusi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam go serdecznie ;) Marka Nacomi jest warta uwagi, mają wiele, tanich, dobrych produktów o dobrych składach ;)

      Usuń
  8. Lubię micel Sylveco, jednak niestety jest dla mnie za drogi biorąc pod uwagę fakt, jak szybko zużywam płyny micelarne :) Olejek Isana bardzo lubię do mycia gąbek, ale faktycznie ciężko się wypłukuje i domywam je jeszcze mydełkiem antybakteryjnym Protex :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie płyny micelarne schodzą powoli, bo nigdy nie wiem, gdzie mam je wcisnąć podczas demakijażu. Oczy zmywam dwufazówką, twarz myję żelem, następnie przemywam tonikiem lub micelem właśnie. Faktycznie jeśli używasz płynu do demakijażu całej buzi to może okazać się niewydajny ;)
      Ja myję gąbeczki dokładnie tak samo! Mimo wszystko w moim BB zostało jeszcze trochę olejku, nie miałam jak go dobrze umyć podczas urlopu i tragedia się stała, musiałam gąbkę wyrzucić.

      Usuń
  9. Mój ulubiony lipowy Sylveco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coraz więcej osób podziela zachwyty ;)

      Usuń
  10. Sporo tego :) muszę napewno spróbować tej wersji szmponu barwy bo mam żurawinową i bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było tego więcej, przed zdjęciami robię małą selekcje, co jest warte pokazania na blogu ;)
      Myślę, że wszystkie szampony z Barwy z tej serii są podobne, mocno oczyszczają skórę głowy i włosy ;)

      Usuń
  11. Miałam ten płyn bakteriostattczny i także mi się podobał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny był z niego gość ;) Niby jak woda, bez zapachu, a po chwili czuć było mrowienie i było wiadomo, że działał ;)

      Usuń
  12. bo ja wiem, czy denka są takie przestarzałe :D mnie się wydaje, że dalej cieszą się popularnością :D większości z tych produktów nie używałam, ale widzę, że prawie same fajne produkty Ci się pokończyły :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja je coraz rzadziej widzę, a chętnie oglądam u innych, bo to najlepsze opinie o zużytych produktach właśnie ;)

      Usuń
  13. Używałam tylko płynu micelarnego z Sylveco ale musze przyznać, że nie jest moim ulubieńcem. Co do częstotliwości pisania postów w okresie wakacyjnym to doskonale Cię rozumem. ;)
    przewrotowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To specyficzny produkt, nie każdemu może się spodobać ;) U mnie na przykład nie spisywał się do zmywania makijażu oczu ;)
      Oj tak z tymi postami to teraz ciężko, wyjazdy, więcej czasu spędzam poza domem i nawet nie mam czasu czytać wieczorem postów innych.
      Na bloga na pewno zajrzę ;)

      Usuń
  14. Również miałam lipowy płyn micelarny i bardzo dobrze się u mnie sprawdzał, jeden z fajniejszych płynów jakie miałam. Obecnie za to używam micela z Biolaven. Co do serii odżywczej, właśnie korzystam z jej kremu pod oczy, ale niespecjalnie się u mnie sprawdza. Słabo nawilża, generalnie jest dosyć nijaki, dlatego go odradzam. Kremu do twarzy nie miałam. Pozdrawiam i zapraszam w wolnej chwili do siebie:)
    Blonde Kitsune

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Micel z Biolaven miałam okazję stosować i był również dobry ;) Odżywczy krem pod oczy z Vianka był jednym z moich ulubieńców. Najwyraźniej potrzebujesz większego odżywienia/nawilżenia w okolicach oczu, u mnie był w sam raz ;)
      Na bloga na pewno zajrzę ;)

      Usuń
  15. Piękne zdjęcia i świetny blog :)

    Zapraszamy do nas:
    http://podhalanskieblogerki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, zajrzę na pewno ;)

      Usuń
  16. Odpowiedzi
    1. To bardzo udana seria, wile osób chwali sobie te kosmetyki ;)

      Usuń
  17. Nie przekonała mnie do siebie marka Alverde. Za to lubię produkty Balea. Sole z Biedronki dobrze mi służą, ale dawno już żadnej nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie Alverde jest w użyciu stale, ale jakoś żaden z ich produktów jakoś bardziej mnie nie zachwycił. Wolę Alterrę. Z Balea też mam kilka produktów, które lubię, nic więcej ;) No mnie sól z Biedry rozczarowała totalnie ;) Była na dwa użycia.

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz, sprawiasz mi nim ogromną przyjemność oraz motywujesz do dalszego działania.
Na każdy komentarz staram się odpowiadać.
Zachęcam Cię również do obserwowania mojego bloga oraz śledzenia mojego profilu w aplikacji Instagram.