Projekt denko nr 2


Kolejny projekt denko na moim blogu. Wkręciłam się ;). Traktuje go również, jako dobry sposób na segregację śmieci, większość kosmetyków posiada plastikowe opakowania. W marcu starałam się zużyć jak najwięcej produktów. W zapasach czekają i kuszą nowości, więc miałam motywację. Wśród moich marcowych zużyć pojawił się również jeden produkt z kategorii makijaż! W kolejnych miesiącach będzie zapewne ich coraz więcej, ponieważ staram się prowadzić żelazną konsekwencją i kupować nowe produkty dopiero wtedy, gdy poprzedni jest na wykończeniu. Trudne, natomiast podobnie jak w przypadku produktów spożywczych, nienawidzę jak coś leży i się marnuje. Nie przepadam również za sytuacjami, kiedy mam kilka podobnych produktów otwartych w tym samym czasie. Wydłuża to moje poranne decyzje, a jak wiadomo rano każda sekunda jest na wagę złota. Po krótkim wstępie, nie przedłużając, zapraszam Was do podziwiania mojej kolejnej porcji kosmetycznych zużyć :-).

Zaczynając od lewej:  Balea Augen Make-up Entferner, czyli dwófazówka do demakijażu z drogerii DM. Wciąż szukam godnego zastępcy dla mojej ukochanej dwufazówki z Garnier, którą pokazywałam Wam w poprzednim denku. Produkt z Balea zakupiłam ze względu na małe, praktyczne opakowanie idealne na podróż i okazała się hitem. Jest tania, skuteczna, nie podrażnia. Czego chcieć więcej? Sięgnął dna również tonik Lirene Dermo Wybielanie 3w1 o którym pisałam Wam bardziej szczegółowe we wpisie o odbytej przeze mnie kuracji kwasem migdałowym (link do wpisu). Przyszedł również czas na krem z Ziaja Med, Kuracja Ultranawilżająca Mocznik 3%, Emulsja do twarzy dzień i noc. Fantastyczny, polski kosmetyk w rozsądnej cenie. Pierwsze opakowanie nabyłam, gdy moja twarz potrzebowała ukojenia po egzotycznych wakacjach. Nie miałam dużego budżetu i padło na starą, dobrą Ziaje Med. Kremik doskonale poradził sobie z suchą, podrażnioną skorą, ukoił ją, nawilżył i zregenerował. Nadaje się również jako baza pod makijaż. Serdecznie Wam go polecam. Następny w kolejce jest niestety niezużyty niewypał, czyli Kneipp Naturkosmetik Regeneration Augencreme. Markę Kneipp lubię, ich produkty do mycia ciała i kąpieli są godne polecenia. Ten krem pod oczy nie spełnił moich oczekiwań, był zbyt lekki, rzadki, nie nawilżał. Data ważności to tylko 3 miesiące od otwarcia, po tym terminie poleciał do kosza. I hit hitów wśród korektorów też mi się skończył, mowa o Maybelline Anti-Age Effekt Der Löscher Auge Concealer. Sławny w blogosferze korektor jest dostępny w każdym DM. Mój kolor to 03 Fair, mimo różowych, zimnych tonów w okolice oczu nadaje się idealnie. Jego kremowa konsystencja sprawia, że aplikacja jest przyjemnością. Wspaniale kryje nie tylko oznaki zmęczenia, a także zaczerwienienia na naszej twarzy. Nowy egzemplarz już czeka w zapasach.

Terra Naturii, żel aloesowy, kosmatyki aloesowe,

Kosmetykom Terra Naturii poświęciłam cały, osobny post (klik). Używam ich wciąż z wielką przyjemnością. W poście tym nie opisałam jedynie aloesowego żelu do mycia twarzy do skóry normalnej i mieszanej. Skusiłam się na jego zakup w późniejszym czasie, potrzebując czegoś na wyjazd. Żel ma gęstą konsystencje (glutka), niewielka ilość wystarczy żeby umyć buzie. Doskonale radzi sobie ze zmywaniem makijażu, Revlon CS mu nie straszny. Mimo małego opakowania jest dosyć wydajny. Zamieszka na stałe w mojej podróżnej kosmetyczce. 

Evree Instant Help, lawendowy olejek do ciała, Żel do golenia Isana Sensitive

Kolejne, zdenkowane opakowanie balsamu Evree, Instant Help. Jestem praktycznie pewna, że w tym roku na kolejny sezon jesienno-zimowy, znów go zakupię. Pisałam o nim przy okazji wpisu o mojej zimowej pielęgnacji (klik). Wykończyłam też lawendowy olejek do ciała, pamiątkę z zeszłorocznych wakacji w Chorwacji. Lubię takie praktyczne pamiątki. Chorwacja słynie z lawendy, a ja kocham lawendę. Byłam w raju. Była to mieszanka olejków: oliwy z oliwek, migdałowego i lawendowego. Dobrze się wchłaniał, mocno nawilżał, miał relaksujący, naturalny zapach. Z Chorwacji przywiozłam jeszcze hydrolat lawendowy, olejek eteryczny i tuzin woreczków z lawendą właśnie ;). Żel do golenia Isana Sensitive - czekałam aż wreszcie się skończy. Bardzo lubiłam piankę z tej serii, niestety omyłkowo zakupiłam żel i już nie przypadł mi tak do gustu. 

Nivea Creme Soft jedwabistym musie do ciała pod prysznic, Balea Duschöl, Balea Dusche & Creme, Kneipp Cremedusche Spürbar sanft

O Nivea, Creme Soft, jedwabistym musie do ciała pod prysznic pisałam już w poście o zimowej pielęgnacji (klik), określiłam go tam mianem niewypału. Pianka która nie myje i  do tego wysusza skórę jest niedopuszczalna w mojej łazience. W bólach zużył ją mój M. Jedyne co mi się w niej podobało, to zapach. Balea Duschöl ukazał się na blogu już kilkakrotnie. To mój niezbędnik do mycia gąbeczek oraz pielęgnacji skóry zimą. Moim zdaniem przebija olejek z Isany, ale o tym pisałam w odrębnym poście (klik). Balea Dusche & Creme - tutaj akurat nowość z edycji limitowanej Magic Fairytale. Piękny zapach, średnie mycie. Kuszą piękne, sezonowe zapachy, niestety po tych żelach mam okropnie wysuszoną skórę. Kneipp Cremedusche Spürbar sanft. Miałam już wersję zimową, którą miło wspominam. Są to gęste, treściwe powiedziałabym nawet balsamy pod prysznic. Z myjką lub gąbką wystarczy niewielka ilość aby umyć całe ciało. Nie wysuszają skory, mają bogaty skład. Jedyne do czego mogłabym się przeczepić to opakowanie, które po jakimś czasie przestaje być funkcjonalne. 

Balea Volumen Shampoo Maracuja & Orchidee, Maska do włosów Siedmiu Sił Maska nawilżająca i odżywiająca skórę głowy i włosy Bania Agafii, Babuszka Agafia,

Z kategorii pielęgnacja włosów tylko dwa produkty. Balea Volumen Shampoo Maracuja & Orchidee faktycznie delikatnie dodawał włosom objętości. W połączeniu z proteinową odżywką sprawiał, że nie potrzebowałam już nawet pianki. Delikatnie przesuszał skórę głowy, ale jeszcze w granicach normy. Wole jednak pomarańczową wersję z brzoskwinią i kokosem, o której pisałam Wam tutajBania Agafii, Maska do włosów Siedmiu Sił, która doczekała się osobnej recenzji (klik). Maski do włosów w saszetkach z Banii Agafii to dla mnie idealne, lekkie maski, które mogę nałożyć na skórę głowy, nie martwiąc się o obciążenie włosów czy podrażnienie skalpu. Ta maska w połączeniu z całą kuracją w postaci wcierek, ampułek oraz peelingu skóry głowy pomogła mi w najgorszych momentach zniwelować wypadanie włosów. Nawilżała i odświeżała skórę głowy, dorobiłam się również masy baby hair. Na jej miejsce zakupiłam dwie inne maseczki z Banii Agafii i porównam je do tej, a do niej samej chętnie powrócę.

perełki do kąpieli z 95% zawartością mocznika z firmy AVEO MED, Cettua Facial Mask Brightening - Maska w płachcie rozjaśniająca,

A na koniec saszetki, próbeczki, maseczki. Długo zastanawiałam się, czy pokazywać tutaj takie "śmieci", aczkolwiek widać na tym zdjęciu idealnie jak bardzo lubię brać kąpiel. Zobaczyć tutaj można między innymi perełki do kąpieli z 95% zawartością mocznika z firmy AVEO MED, które uzyskały status ulubieńca marca (klik). Sole do kąpieli Tetesept skusiły mnie zapachem, lecz zawiodły działaniem. Cettua Facial Mask Brightening - Maska w płachcie rozjaśniająca też sprawdziła się słabo. Nie mogę się przekonać do masek w płachcie, nie lubię tego uczucia czegoś zimnego na twarzy, ponadto esencja zawarta w tej masce nie wchłania się całkowicie, pozostawiając lepką warstwę, którą muszę zmyć.

A jak tam Wasze projekty denko? Bawicie się w to jeszcze czy denka są już passé? Chętnie poczytam Wasze opinie na ten temat. ;-)

28 komentarzy:

  1. Na ten balsam z Evree sobie ostrzę pazurki :) Super! Z wielką chęcią bym go spróbowała w końcu. Zakupię na pewno.
    Pozdrowionka serdeczne! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam go z czystym sumieniem! Evree ma według mnie najlepsze balsamy na rynku w porównaniu ilości do ceny oraz jakości ;)
      pozdrawiam również i dziękuję za komentarz ;**

      Usuń
  2. Uwielbiam denka :D Moje kwietniowe już "wychodzi" mi z szuflady, a myślałam, że będzie słabe :P U mnie ten korektor z Maybelline się kompletnie nie sprawdził, jeden z droższych bubli, jakie miałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też zawsze jest nadzieja, że denko będzie mniejsze, a potem robiąc zdjęcia widzę jak wiele jest tych produktów ;)
      Szkoda, że korektor się u Ciebie nie sprawdził, wiadomo co skóra to inne wymagania ;)
      Dziękuję za komentarz ;))

      Usuń
  3. Spore to denko :) Ja robię co 2 miesiące i wtedy jestem ciut przerażona, bo pisanie zajmuje mi duuuużo czasu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Ja zwykle staram się robić denko gdy duża ilość zużytych opakowań wygląda już z przeznaczonej na denko torebki ;)Mi zdjęcia do denka zajmują więcej czasu, zwykle nie robię recenzji tak dużej liczny produktów na raz :)) No i staram się, żeby wyglądały w miarę estetyczne :P

      Usuń
  4. Niestety nic nie znam ;) kosmetyki Balea właśnie do mnie idą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super ;) Mam nadzieję, że z Balea będziesz zadowolona ;))

      Usuń
  5. A u mnie pomarańczowa Cettua sprawdziła się świetnie :) No i podziwiam za postanowienie odnośnie produktów do makijażu :D O ile potrafię się go trzymać jeśli chodzi o tusz lub podkład, tak z cieniami lub różami itd już łatwo nie jest, bo lubię mieć wybór :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba już przeszłam przez okres dużego wyboru i próbowania wciąż nowych produktów 🙂 Z tego wszystkiego wyłoniły się moje ulubione i się ich trzymam. Przez ostatnie dwa lata kupiłam chyba 2 razy jasny, beżowy cień do paletki i tyle 😂 Jeśli chodzi o kolorówke to mam oczywiście znacznie więcej produktów niż z pielęgnacji które zdają się nigdy nie kończyć 😉

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Przez większość czasu do DM mam bliżej niż do Rossmanna 😉

      Usuń
  7. miałam kilka opakowań tego korektora z Maybelline i również super mi podpasował :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest wspaniały tylko to opakowanie ...😉Nie lubię takich aplikatorow w formie gąbeczki, mało to higieniczne. Ja swoją zdjęłam co widać na zdjęciu i super mi się tak aplikowało 🙂
      Dziękuje za komentarz ☺️

      Usuń
  8. Tonik z Lirene mnie interesuje, bo mam wybielający z Biodermy i w sumie nic nie robi. Mi ten mus z nivea bardzo się podobał, chociaż miałam mus z douglasa i był lepszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja efekty po tym toniku z Lirene zauważyłam dopiero po zużyciu ponad połowy opakowania 😊 Tak to jest z produktami z kwasami wiec może u Ciebie tez się pojawią 😉 Tonik polecam, ale nie wiem dlaczego stał się ostatnio bardzo słabo dostępny i widziałam go tylko w Drogerii Natura 🙂
      Dziękuje za komentarz 🙂

      Usuń
  9. Jest tego trochę ;-) Również nie lubię gdy magazynuje się za dużo kosmetyków, a już zupełnie gdy stoi pięć czy sześć jednakowych produktów otwartych - nie ma szans żeby żadnego z nich nie trafił wtedy szlag!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No uzbierało się 😊 Ale nie mam litości i nie oszczędzam niczego! 😉 I wiedzę, ze myślisz dokładnie tak jak ja. Jak mam kilka otwartych opakowan na raz to nie ma mocy i przynajmniej jedno trzeba wyrzucić..bo się np skończy termin ważności 🙂
      Dziękuje za komentarz ☺️

      Usuń
  10. Bardzo lubię produkty Bani Agafii i Balea :) Mają świetne wersje zapachowe żeli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również, jak widać, przepadam za nimi 🙂 Banie Agafii dopiero odkrywam. Balea ma bardzo różnorodny asortyment, faktycznie maja wiele wersji zapachowych żeli pod prysznic 🙂
      Dziękuje za komentarz ☺️

      Usuń
  11. lubię kosmetyki Agafii, do Balei niestety nie mam dostępu :-/ bardzo zaciekawił mnie tonik z kwasem Lirene, jeszcze go nie miałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agafie bardzo lubię, dopiero poznaje ta markę. Rozumiem ze nie masz dostępu do Balea, z drugiej strony pokazuje na blogu również dużo polskich kosmetyków, mimo, ze nie mieszkam w PL na stałe 🙂 Cieszę się, ze znalazłaś jednak coś dla siebie ☺️
      Dziękuje za komentarz 😉

      Usuń
  12. Jak widzę coś Lirene to mnie ciary przechodzą po ostatnich akcjach z płynem micelarnym.Evree balsamu tego nie miałam,ale czerwony bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się Tobie nie dziwie 🙂 Akurat ten płyn, który pokazuje, jest w porządku. Czerwonego balsamu z Evee miałam okazje używać i był równie dobry, ale jakoś bardziej wole białą wersje 😊

      Usuń
  13. Nigdy nie robiłam "denek". Nie mam gdzie trzymać tych wszystkich opakowań i wszystko wyrzucam na bieżąco.

    Kosmetyki Terra Naturi chciałam kupić podczas wizyty w Niemczech, ale nie było okazji. ;-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rozwiązałam problem denka instalując w łazience papierowa torbę po zakupach, nie rzuca się w oczy a zużyte opakowania wyrzucam potem do pojemnika na plastik 🙂
      Może następnym razem się uda zakupić coś z Terra Naturi 🙂

      Usuń
  14. Nie robiłam i nie robię denek ale dobrze, że tu zajrzałam bo widzę kilka fajnych rzeczy z drogerii DM a niedługo moi rodzice się tam wybierają to im szepnę na uszko co chcę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, ze znalazłaś coś dla interesującego siebie 🙂 Często pokazuje kosmetyki z DM a o samej driogerii powstał osobny post 😊
      Denka są trochę pracochłonne, ale je robię bo widzę, ze wiele osób je lubi, a ja sama chętnie je czytam u innych 😄
      Dziękuje za komentarz 😉

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz, sprawiasz mi nim ogromną przyjemność oraz motywujesz do dalszego działania.
Na każdy komentarz staram się odpowiadać.
Zachęcam Cię również do obserwowania mojego bloga oraz śledzenia mojego profilu w aplikacji Instagram.

Copyright © 2016 Hellojza About Beauty , Blogger